Pierwszy człowiek (RECENZJA)

admin Listopad 29, 2018 Wyświetlenia 491

„Pierwszy człowiek” został nakręcony w oparciu o książkę Jamesa R. Hansena o tym samym tytule. Opowiada historię Neila Armstronga (Ryan Gosling) oraz jego przygotowania do misji „Apollo 11”, którą historia pamięta jako „mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości”. Był to pierwszy udany lot załogowy na Księżyc, na którym nogę postawi tym razem Ryan Gosling.

Scena z filmu "Pierwszy człowiek" - ehq.pl

Początek filmu zaczyna się od sceny awaryjnego lądowania samolotu, po czym przenosimy się na łono rodzinnego domu, gdzie dzieci bawią się ze swoim ojcem. Nie trwa to jednak długo, bowiem po pewnym czasie córka kosmonauty traci życie. I w tym momencie otwiera się główny wątek opowieści, czyli długie przygotowania do wiekopomnej misji lądowania człowieka na Księżycu. Jak się potem okaże, śmierć dziecka również zagra kluczową rolę w całej historii, wątek ten będzie jeszcze niejednokrotnie poruszany.

Największym atutem „Pierwszego człowieka” jest strona audiowizualna.

Jest to naprawdę świetnie zrealizowane widowisko, złożone ze starannie dopracowanych elementów: efekty specjalne, prowadzenie kamery oraz bardzo ciekawie dobrane kadry, wszystko na naprawdę wysokim poziomie. To pozwala nam z łatwością wcielić się w samego Armstronga przygotowującego się do misji, wręcz fizycznie współodczuwamy przeżycia bohatera. Na szczególną pochwałę zasługują sceny lotu samolotem, sprawdzian w kabinie anty-grawitacyjnej oraz sam lot na Księżyc, zrealizowane z rozmachem ale i wyczuciem jednocześnie.

Scena z filmu "Pierwszy człowiek" - ehq.pl

Scena z filmu "Pierwszy człowiek" - ehq.pl

Scena z filmu "Pierwszy człowiek" - ehq.pl

Nieco gorzej przedstawione są emocje głównego bohatera.

Choć rozterki wewnętrzne astronauty są niebagatelne, co sam reżyser w dość subtelny sposób stara się ukazywać, to emocjonalne reakcje Goslinga, a raczej ich brak utrudniają ich współodczuwanie. Jakby nie patrzeć, to przeżywany ciąg wzlotów i upadków, utrata córki oraz praca pod tak dużą presją, znacząco odbiły się na życiu rodzinnym Armstronga, czego mimika głównego bohatera zbytnio nie wyraża.

Scena z filmu "Pierwszy człowiek" - ehq.pl

Ważnym elementem całej opowieści stała się właśnie miłość ojca i wcześniej wspomnianej córki. Reżyser wielokrotnie pokazuje że całe przygotowania do misji nie są dla kosmonauty tak ważne, jak opłakiwana przez niego córka. Nawet wielki sukces jakim było postawienie pierwszego kroku na Księżycu nie był w stanie wymazać traumy jakiej doświadczył nasz bohater.

Podsumowując.

„Pierwszy Człowiek” dzięki świetnej realizacji, pozwala nam poczuć się jak prawdziwy astronauta z wszystkimi tego elementami. Do tego reżyser genialnie upakował niemal dekadę przygotowań Neila w dwugodzinnym obrazie, nie zanudzając przy tym widza. Wręcz przeciwnie, z dużym wyczuciem przeplatają się sceny z mozolnych przygotowań z widowiskowymi efektami, oraz oczywiście wątkiem rodzinnym.
Cieszy też że Damien Chazelle oszczędził nam typowej amerykańskiej propagandy sukcesu, pokazując faktyczną cenę jaką musieli zapłacić Amerykanie, ścigając się z Sowietami o podbój kosmosu.
Jestem przekonany że film ten na każdym widzu zrobi wrażenie. A już na pewno jest to pozycja obowiązkowa dla fanów astronautyki.

Zobacz cały film

Categories

Skomentuj

Twoje imię *
Wpisz imię które będzie widoczne w komentarzu
Email *
Twój adres e-mail nie będzie widoczny
Twoja strona www (opcjonalnie)